ułan

no i dwa tygodnie bez wpisu, bo nie wiem dlaczego, ale jakiejś niemocy dostałem a tu jednak trzeba by uzupełnić, tym bardziej, że było biegane konkretnie ale też były i patataje.

będzie krótko po żołniersku, bez zbędnego blabla.

10 czerwca, jak spojrzałem na garmina, to aż dwa razy sprawdzałem czy aby to na pewno mój trening, ale okazuje się, że jednak mój. 3.2km/5min+3×1600/3min tempo docelowe niby.

za szybko początkowe 3.2km bo weszło z 3:47 to i te 3×1600 też tak weszło, ale powinno być 4×1600 i wszystko po około 3:52.

niemniej weszło, poszło, szkoda, tylko, że sił zabrakło na te czwarte 1600m.

pomiędzy były patataj i zrobiła się nam niedziela, gdzie lekko mnie postawiło do pionu i zamiast planowanego lamberjacka, zrobiłem wersje mini. czyli zamiast 4×400/1;30m+10min/2min+4×400+10+4×400 (biegałem już coś takiego) za szybko znowu zaczęłam początkowe 4×400 bo po jakieś 3;37 zamiast 3;50 i po pierwszych 10minutach w 4:09 zrobiłem jeszcze jedno 4×400 i miała dosyć. także znów można by napisać, że niedokończone z tymże niekoniecznie bo niedziel w planie mam luźne biegania przeważnie, a ja sam sobie dokładam jakieś akcenty cudaczne, więc nawet jak czegoś nie zrobię nie ma wielkiej szkody.

staram się to kontrolować i nie przeginać i tak też było tym razem, nie szło, skończyłem i gitara.

kolejne żwawsze bieganie było 17 czerwca w czwarte, gorąc niemiłosierny, ja wyszedłem o 15 w słońce jak na pustyni, ale wiało. do tego zrąbany po fabryce, ale co tam, lecimy planowane 5-7km na ułana z samosierry.

zaczynam z górki z 600m, potem już płasko pod górkę, wieje w pysk ale w sumie nie jakoś tak strasznie mocno, więc planuje dolecieć do 4tego i wrócić, cieszę się, że będzie z wiatrem i planuje zrobić jeszcze z 4km.

okazuje się jednak po nawrotce, że to co wiało w ryj to właśnie było z wiatrem i dopiero się zaczynają schody, daje radę uciągnąć kilometr potem wracam dorabiam jeszcze 800metrów kończy mi się droga , ma dość wszystkiego i wychodzi 5.8km w 3;53/km

niby nieźle, nawet bardzo nieźle w sumie biorąc warunki pod uwagę, ale jakoś mnie to nie cieszy chociaż powinno.

dociągam znów na jakichś patatajkach do niedzieli, w międzyczasie się ochładza do20C coś tam popadało i jak raz nawet za specjalnie nie wiało, duszno, ale jebał to pies lecę z nastawieniem, żeby zrobić treningowo sub 40.

wchodzi 5.5 km rozgrzewki, ale muszę wdrapać się 2km pod górkę z której potem będę zbiegał a zacząć tam to pozamiatne by było już na samym początku. lecę od początku mocno ale spokojnie, jest leciutko w dół tak z pół procenta, wieje trochę z przodu z tyłu, i zaczyna się falowane podłoże, nie mocno, ale ciagle jakaś kołyska przez kolejne 6km góra dół, dół góra, niemniej jakoś się bieganie w około 3;55/km dolatuje do zbiegu i nie powiem te dwa kilometry w dół pozwoliły odpocząć bo postanowiłem nie napędzać tam tempa i powoli zbliżam się do końca trasy i swojego, niemniej mimo, że motywacja słabnie coraz bardziej, kończę to wszystko w 39:17 co jest moim zmierzonym PB. 60m do góry 80 w dół, więc było niby łatwiej niż trudniej, ale naprawdę wolałbym jakąś normalną płaska trasę. no ale skoro nie mam, to cieszę się z tego co mam, po pobiegane równo, solidnie i mimo samotnej walki z dużymi elementami zwątpienia, do tego pełnego treningu bez wyluzowania. także biję sobie brawo i jebać, że było te 20met®ów więcej w dół

.

i bieżący tydzień znów same patataje plus jakieś tam żwawsze rytmy i wczoraj znów postanowiłem zrobić kolejne 10km w sun 40.

chciałem to jednak zrobić na styk, na 90-93% a nie na 95 jak w zeszłym tygodniu.

nie udało się.

tętno na rozgrzewce było takie, że nie wiedziałem o co chodzi, biegnę po 5;05 a mam 142 ? kurwa tez na tyle to ja po 4;38/40 biegam. no ale nic, kleje górkę robię chwilę przerwy i zaczynam.

staram się nie patrzeć co chwile na zegarek, pierwszy rzut oka budzik po kilkuset metrach i o ile te 3:57 nie dziwi to tętno kurwa 170? co jest nie tak dzisiaj, no pytam się ja co.

lecę jednak dalej „swoje” ale te swoje coraz słabsze na coraz waszym tętnie. inna sprawa, iz okazuje, się, że znów wieje w pysk i to dość mocno także jak dobiegam do tego 2 kilomtrowego zbiegu, mam już dość wszystkiego serdecznie, a tętno przy tempie 4:02 robi się 175/176 czego nawet na treningach Vomax nie udawało mi się osiągnąć.

nie mam sił nic przyspieszyć nawet z tej górki, gdzie noga puszczona luzem powinna sobie te 3:57 bez niczego. aja męczę 4:0/3;39/4:01 katastrofa.

w międzyczasie, wiem, że na pewno nie będzie 10km z tego, chcę kończyć zaraz za górką, ale mam wtedy tylko 7300 i dociągam siłą zwartych zwieraczy pod ten wiatr i lekko pod górkę w te 4:01 do 8km i na tym kończę tą nierówną walkę.

8km w 4:01 nie jest porażką, dwa miesiące do tyłu cieszyłbym się jak dziecko, teraz tylko przyjmuję do wiadomości, że wychodzi zmęczenie jeszcze z poprzedniej niedzieli i biorę to po męsku na klatę zakupując 4 piwa i postanawiam miło spędzić popołudnie.

popołudnie było miłe zgodnie z postanowieniem, niemniej dzisiejszy ranek mniej, nie, ze skacowany, nie po czterech piwach, ale lekki umęczony to tak.

w planie 2x10min/5 min przerwy treningu kumpla z którym to miałem biegać, on robił threshold, dla mnie wyszło to tempo maratonu. średnio w 4;16 pierwsze koło dość niemrawo, kolejne już na dużo większym luzie, na tętnie pod koniec 156 więc idealnym jak do tego tempa. a nie jak wczoraj.

do zawodów zostało jeszcze 3 tygodnie, 18 lipca start na 10km.

siadła mi trochę motywacja po tych 39;17 ale też i wychodzą już bokiem pewnie ciężkie treningi. na szczęście zostały tylko 2 akcenty do końca a i treningowo już coraz większe luzowanie.

nie liczę i nie nastawiam się na nic. trasa w chester jest trudna, jak dojdzie wiatr i słońce, złamanie 40 mint może być sukcesem.

cały ten plan to i tak tylko wstęp do planu pod maraton 3 października też w chester gdzie jeżeli wszystko będzie szło planowo chciałbym powalczyć o sub3.

niemniej liczę po ciuchu i na odpoczynek i na pogodę i na złamanie sub 39.

czuj czuj, czytaj.

cichykot Opublikowane przez:

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.