konsultant

żeby trochę ogarnąć zaległości trzeba cofnąć się do czasów zamierzchłych, czyli jakoś tak patrząc po kalendarzu sam koniec sierpnia, kiedy to wróciłem do treningów po chyba 18-sto dniowej przerwie spowodowanej lekko kontuzją stopy, co zaskutkowało decyzją o przerwie w treningach i niestartowaniu w maratonie 3 października, głos rozsądku się włączył a i ja już podmęczoną byłem tym wszystkim więc pauza się należała.

prowadziłem se spokojne życie birbanta w czasie wolnym, planowałem zrobić nawet więcej przerwy, no ale jak już się w tqakzwanym międzyczasie kupił Coros a sprzedał garmin nie wytrzymałem i wróciłem do biegania.

nogę ( rozcięgno, czy tez raczej jego początki) wyleczyłem, chyba, bo pewności nie ma żadnej, ale ciąg przyczynowo skutkowy na to wskazuje, za pomocą pistoletu do masażu i solidnej pracy nie tyle co nad podeszwą, chociaż to też, ale nad młotkowaniem uda, a głownie łydki, gdyż tak miałem takie kurewsko bolące miejsca na nich, więc łzy leciały, ja młotkowałem i nagle voila noga zdrowa.

zasięgnowszy języka u biegających autochtonów utwierdziłem się tylko w poprzednio podjętej decyzji, ze Manchester Marathon to czas i miejsce dobre na walkę z SUB3 i jak nie teraz, czyli w przyszłym roku to kiedy ? wszystko więc jak na razie wyglądało dobrze, ale zawsze jest jakieś ale..

„problemem” okazał się pozostały czas czy tez raczej jego nadmiar. początek startu do planu pod maraton to 29 Listopada i co tu robić od września do tego czasu ? koncepcji było wiele, każda dobra, bo wręcz za dobra jak się okazało po czasie.

to powyższe napisałem jakieś trzy tygodnie wstecz, a może nawet cztery bo ciagle nie miałem jakoś weny zacząć trzaskać w klawisze.

od tego czasu koncepcji było więcej niż wypitych piw, co trening to zmiana i niestety zacząłem się motać mocno. czułem, że czegoś mi brakuje, że coś jest nie tak, że jakiś jestem przytłumiony zbyt mocno, no generalnie, robi się nie tak jak powinno.

jak nie wiadomo co robić trzeba szukać mądrzejszego, który z boku poradzi i opierdoli, gdyż jak to zdaje się powiedział einstein przeprowadzanie wciąż takich samych eksperymentów w oczekiwaniu na inny wynik jest więcej niż głupotą, może nie dokońca tak powiedział, może nie był to einstein, ale nie chciałem iść tą drogą właśnie.

żeby nie nudzić i nie przedłużać sprawa wygląda w tej chwili tak, że skasowałem swój udział w wiosennym maratonie i jadę teraz planem pod 5km aż do wiosny i zobaczymy co z tego wyjdzie.

dlaczego tak ? rok do tyłu, dokładnie 6 listopada, kiedy to wystartowałem po covidzie, odkryłem AI Endurance, który na początek zaserwował mi dużo, bardzo dużo bieganych 2-3 razy w tygodniu 2 zakresów. w tempie”śmieciowym” jak to się mówi, czyli było to biegane pomiędzy easy a TM.

no i te treningi ruszyły mnie mocno do przodu, naprawdę mocno, prawdopodobnie dlatego, że nie miałem wtedy obieganego tego zakresu.

konsultant stwierdził, że wytrzymałościowo jestem naprawdę dobry, ja bym nawet powiedział, że jak koń pod gubałówka, a tego czego mi brakuje aktualnie, to szybkości, tej zresztą nigdy nie miałem i tak naprawdę prawie nigdy albo rzadko biegałem vo2maxy na treningach.

więc może to jest właśnie ten moment, kiedy coś znów po roku trzeba zmienić i polubić te nielubiane albo nawet się z tym zaprzyjaźnić.

udział w maratonie skasowałem bez żadnego żalu, co więcej być może nawet z ulgą bo mimo, iż chcę się solidnie do niego przygotować i wciąż liczę na zrobienie sub3 to walnie długich jednostek w tą pogodę zimowo/jesienna przy mojej pracy fizycznej, wzbudzało taki entuzjam u mnie, jak szklanka zimnego oleju wypita zamiast herbaty kiedyś przez mojego teścia.

też jak zwykle chciałem za szybko więc dowaliłem i vomaxy i parkruny ( tu bez problemów te sub20 każdy wchodził0 ale szybko zobaczyłem, że znowu zaczynam się dojeżdżać bo znów za mocno, więc kolejny raz przysiadłem fałdów nad różnymi planami pod 5km gdyż konsultant jest tylko do konsultacji a nie prowadzenie mnie za rączkę i stwierdziłem, że skoro biegam na moc zaczynam w takim razie plan 5km na moc którym to mam zamiar lecieć do 16 stycznia, gdyż wtedy mam jakiś zaległy, przełożony z sierpnia start na 10km który se polecę z marszu, ale przed tym o ile pogoda pozwoli 1 stycznie u mnie to sobota, więc park run i dobry czas na sprawdzenie, co reprezentuje sobą w tym czasie.

co do samego planu – jest oparty na 7 dni w tygodniu bodajże co 4 tygodnie poniedziałek wolny a tak zapierdziel dzień w dzień. z tymże słowo zapierdziel, jest trochę na wyrost bo są dwa akcenty plus jeden „long” maksymalnie zdaje się do 1;40, ale z minutówkami Vomax pod koniec biegu od 6 na początku do 10 pod koniec.

natomiast spokojne dno to biegania od 30minut na początku do 45 pod koniec, więc mało tego i to mi się właśnie podoba. samo obcieżęnie jest podobne lub delikatnie słabsze od tego co biegałem teraz (tak przynajmniej pokazuje Training Peaks) więc jakby nic tu nie tracę natomiast te krótkie easy pozwolą mi na zrobię nie treningu mimo pogody.

nie ma co ukrywać, że 30/35 minut zawsze jakoś się zmęczy bez względu na warunki i nawet jak człowiek zjebany po pracy jak koń po westernie, to zawsze wyjdzie na takie easy a jak ma w planie 80min biegania to zaczyna się z tego robić inna bajka.

do tego niewyjście, z jakich względów na jeden trening, nie robi praktycznie żadnej wyrwy w planie, a jako, że akcenty są na razie również relatywnie „łatwe” i oddzielone dniami łatwymi, więc mam nadzieje, że pozwoli trochę PESEL oszukać.

takie są założenia a co dalej to okaże się jak pierwsza część zadziała, wtedy dowalamy już konkretne jednostki pod coś koło 18min/5km na wiosnę. ale w tym względzie liczę właśnie na konsultanta.

wszystko to jest i będzie biegane tylko i wyłącznie na moc i czas. przestałem używać innych parametrów. na wyświetlaczu w zegarku mam ustawie tylko dwa ekrany, na jednym moc bieżącą, czas do końca okrążenia i moc średnią. a na drugim tętno bieżące, okrążenia i czas całości. koniec, kopka, nie napędzam się tempem czy odległością. tętno trzymam sobie też tylko do weryfikacji założeń, bo jednak moc jest zerojedynkowa i nie czuje zmęczenia organizmu, więc warto mieć coś dodatkowo do weryfikacji, ale póki co nie musiałem nic zmieniać z założeniach a co więcej, jakbym biegał na tętno to raczej mocniej niż biegam teraz na moc, bo póki co moc mam niżej niż tętno wyskalowaną. pewnie dlatego, że niestety przybrało się obywatelowi na wadze i dołożenie tych 2/3 kilogramów ( aktualnie mam 70) bez zmiany tego w strydzie tak jest wciąż ustawione 68kg (zmiana jest zabroniona założeniami planu ) skutkuje tym, że biegam wolnej przy założonej mocy. jedyny co mogę zrobić to rzucić dupy trochę i wtedy od razu będę ogłoszenie biegać szybciej przy założonej mocy.

tak na szybko tyle u mnie.

czuj, czuj czytaj.

cichykot Opublikowane przez:

Jeden komentarz

  1. wigi
    21 listopada, 2021
    Reply

    Niech MOC będzie z Tobą. 😀

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.