faja, miękka.

nie pisałem ostatnio, ponieważ przestawiłem swe ostatnie biegania i to o sto i osiemdziesiąt stopni, gdyż ponieważ, pogoda tak sprzyjała bieganiu, jak dupie papier scierny, postanowiłem zrobić pauzę, czyli roztrenowanie, czyli tryb miękka faja się włączył i nie inaczej też było, a nie tam bajki o roztrenowaniu.

tak czy inaczej ostatni trening zrobiłem 13 grudnia, nota bene całkiem niezły i pogoda mnie pokonała.

wiedziałem, że już nie mam szans na żaden konkretny wynik na parkrunie w sylwestra a od nowego roku zaczynam wchodzić w plan pod połówkę więc postanowiłem zrobić do poniedziałku świątecznego przerwę.

wraz z tą przerwą robiłem też masę i aktualnie jestem jak ten tucznik gotowy do świniobicia, ale tak w życiu bywa, że żeby pocieniasić trzeba pogrubasić.

sezon zaliczam do chujowo niezłych, nie udało się nabiegać nic konkretnego, za dużo znów się motałem, ale jednak dobry dość, bo każdą piątkę jaką biegałem w tym roku na parkrunie poleciałem poniżej 20min a w zeszłym roku i poprzednich latach ta sztuka nie udała się ani razu.

myślę, że nabyłem też niezbędnego w końcu doświadczenia do treningów pod 5km i na tym dystansie zamierzam się skupić przez cały rok następny z marcowym urodzinowym startem w halfie Liverpool.

dlaczego teraz półmaraton a nie już trening pod 5? o pierwsze pogoda, po drugie waga po trzecie wytrzymałość.

pierwsze nie sprzyja robieniu szybkich treningów, drugie koniecznie wymaga poprawy a trzecie uważam, że przed startem do treningów pod pięć trzeba zrobić solidną bazę wytrzymałości tempowej i treningi pod połówkę jak najbardziej się do tego nadają.

brakuje mi chyba najbardziej takiej wytrzymałości tempowej aby zrobić solidny czas na 5km, muszę więcej beztlenów pomieszanych z progami biegać i wstępnie ten plan pod połowkę ma dużo takich treningów.

system po metodach prób i błędów zostawia akcent środa-sobota niedziela long.

może jakby pierdział w stołek osiem godzin w pracy, dałoby się w zmienić to na inny bardziej korzystny układ, ale niestety sobota zostaje jedynym dniem na drugi akcent, bo wracając w piątek z fabryki to naprawdę jestem wyjebany jak sfrustrowany leszcz.

do tego nie zaszkodzi porobić trochę longów na zmęczonych nogach, ale nie twierdzę, że nie będzie jakiś modyfikacji zależnych od pogody przykładowo. niemniej chciałbym się trzymać tego systemy tak długo jak to możliwe, przynajmniej jeżeli o plan do półmaratonu chodzi.

ten tydzień już zacząłem biegać więc więcej będzie w niedzielę.

cichykot Opublikowane przez:

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.