więcej tlenu

jak umierał goethe to podobno ostatnimi słowami jakie wypowiedział były „więcej światła” ja umierać nie zamierzam, no nie, że w ogóle, to jeszcze przemyśle akurat, ale póki co raczej nie, więc ja raczej jak nurek przed śmiercią- więcej tlenu – póki co mam w zapowiedziach.

dobry plan ma to do siebie, że na pewno się spierdoli, życie niestety ma to do sobie, że nie jest tak, jak być powinno a jest po prostu jak jest. połówka 26 kwietnia poszła się połówkować a ja od dwóch dni myślę co dalej robić z tym gorącym kartoflem.

jakoś niekoniecznie widzę sens dokładania do pieca na maksa szczególnie, że jednak głównym celem na ten rok jest chociaż o podejście o powalczenie z sub 3 w maratonie. w tym miesiącu już będę w kategorii m51 a czas ucieka kurwisyn jeden, więc odpoczywać będę już później- w jesionowym apartamenci a teraz trzeba to jakoś rozsądnie rozplanować.

maraton jest dopiero 3 października, co samo w sobie mi odpowiada, bo czasu dużo na zrobienie rozsądnej formy. 19 lipca zaś mam zapłacony i wiadomo przesunięty teraz z marca start na 10km. i ten start zazębia się z początkiem planu pod maraton (12 tygodniowy) więc postanowiłem, że zrealizuję tego długasa strasznego pod 10km a potem z rozpędu wskoczę w plan pod maraton.

dodatkowo wróciłem do treningów przynajmniej pod 10km z Aiendurance.com gdyż. no właśnie gdyż co. trening z AI wygląda na mocno monotonny a dodatkowo najmniej w nim biegania jakichkolwiek akcentów mocniejszych pod 10km typu konkretnej roboty Vomax czy anaeroby. nic zero, jedyne akcenty jaki są to mocniejsze bieganie drugiego zakresu czasem bardzo rzadko przeplatanych thresholdem, ale to właśnie w tym wszystkim mi najbardziej odpowiada.

taki wygląda marzec i podświetliłem jak wygląda typowy trening tempo run. zmieniają się tylko z czasem docelowe czasy tego, pod koniec zdaje się widełki zaczynają się od 4:15/km.

nuda gorsza niż na marszu KODu. katastrofa przepleciona z dramatem, ale pojawia się kolejne ale i jak raz nie mam na myśli ale.

cały czas twierdzę, że najbardziej mi brakuje taki właśnie solidnych drugich zakresów, że to najbardziej leży i kwiczy u mnie ( może oprócz naprawdę szybkościowych treningów 0 ale już się pogodziłem z tą myślą, że kilometra w 2:59 ba nawet w 3:20 nie przebiegnę, natomiast 2-3km w 3;35 już najbardziej jest to możliwe. uważam, że nie jestem w stanie wyciągnąć nic szybszego z siebie natomiast dużo łatwiej mi dowalić czas biegu w bardzo wąskim i w sumie chyba stosunkowo nieproporcjonalnym zakresie temp.

mam na myśli jednym słowem to, że powiedzmy pobiec 5km póki co nie jestem w stanie szybciej niż w 3:55 ale już zrobić 10k w 3;57 też nie powinen być jakiś problem, więc liczę na to, że robiąc silnik tlenowy tymi tempami zdecydowanie się poprawię i, że przełoży się to na maraton.

jeżeli dodatkowo okaże się, że z takiego biegania powiedzmy można zrobić coś koło 38/10km to będę wiedział, że jest to słuszna droga. Arogancki Inteligent zresztą wprowadził teraz co jakiś czas testy 30 minutowe, typu luźno w trupa, więc będzie okazja i tempa sprawdzi i tętna thersholdu ustalić na bieżąco.

taki plan póki co.

oczywiście, chciałbym sobie zamiast testu 30 minut zrobić test na 10km i pewnie tego 25 kwietnia to zrobię, a jak daj Panie parkruny otworzą, to co tydzień będę dopierdalał 5km na maksa.

co było biegane w tym tygodniu pewnie jutro, ale że w sumie za wiele nie był, to wpis będzie tak interesujący jak spodnie rolnika po wykopkach.

cichykot Opublikowane przez:

Jeden komentarz

  1. Januszekwiatuszek
    6 marca, 2021
    Reply

    Dasz radę dupa do góry

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.